Wywiad z Rafałem Malcem, Naczelnikiem Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej ANIKAR
Czym jest Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza i jak działa?
Najprościej ujmując – Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza to nie tylko sprzęt, procedury i mapy. To przede wszystkim ludzie, dla których czyjeś życie ma ogromne znaczenie. To osoby, które potrafią odłożyć własne sprawy na bok i natychmiast ruszyć tam, gdzie ktoś czeka na pomoc. Tam, gdzie często liczy się każda minuta.
Jak narodziła się Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza ANIKAR?
GPR ANIKAR powstała w wyniku przemyślanych decyzji. Najpierw powołana została Fundacja ANIKAR, której celem była edukacja z zakresu pierwszej pomocy, zabezpieczenia medyczne wydarzeń oraz pomoc osobom z niepełnosprawnościami. Gdy fundacja zaczęła działać, zarząd doszedł do wniosku, że możemy pomagać jeszcze skuteczniej – i tak narodziła się Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza ANIKAR, która niesie pomoc już od 14 lat.
Ile akcji macie za sobą i które uważacie za największe sukcesy?
Od początku istnienia grupy liczba akcji ratowniczych idzie w setki. Sam rok 2025 przyniósł nam 36 zgłoszeń od Policji i realnych wyjazdów. Największym sukcesem są dla nas te akcje, w których pomoc dotarła na czas i udało się uratować ludzkie życie.
Czy pamięta Pan moment, gdy po raz pierwszy zobaczyliście realny efekt swojej pracy?
Tego nie da się zapomnieć. Chwila, w której odnalezioną osobę przekazujemy rodzinie, zostaje w pamięci na zawsze. To momenty, które budują morale zespołu – i niejednemu twardemu facetowi potrafi zakręcić się łza w oku.
Jak wygląda skuteczność działań grup poszukiwawczo-ratowniczych?
Nie śledzę konkretnych statystyk procentowych. Uważam, że każde działanie ma swoją wartość – nawet jeśli osoba nie zostanie odnaleziona w danym sektorze, zyskujemy pewność, że jej tam nie ma. Ogromny wpływ na skuteczność ma rozwój technologii: drony z kamerami termowizyjnymi, quady czy nowoczesne oprogramowanie sztabowe znacząco zwiększają szanse na odnalezienie osób żywych.
Czy jest akcja, która szczególnie zapadła w pamięć?
Pamiętam każdą akcję i każdą osobę poszukiwaną. Szczególnie jednak zapadła mi w pamięć akcja poszukiwania małego chłopca… Niestety jej finał był tragiczny.
Z jakimi zagrożeniami spotykacie się najczęściej podczas działań?
Najczęściej są to zagrożenia wynikające z trudnego terenu i pracy nocą: upadki, złamania, uderzenia w głowę. Zdarzają się również sytuacje niebezpieczne związane z dziką zwierzyną – w końcu działamy na ich terenie.
Jak często jesteście alarmowani i czy liczba zgłoszeń rośnie?
Średnio to około 30-40 wyjazdów rocznie. Niestety liczba zgłoszeń systematycznie rośnie. Szczególnie niepokojące jest to, że coraz częściej poszukiwane są osoby młode.
Do jakich zgłoszeń jesteście dysponowani najczęściej?
Coraz częściej poszukujemy osób młodych. Coraz częściej są to ludzie w kryzysie psychicznym. Coraz częściej ktoś po prostu nie wytrzymuje. Dlatego tak ważna jest czujność, empatia i reakcja, ale widzimy także wzrost zaginięć wśród osób starszych, często cierpiących na demencję.
Jak wygląda typowa akcja poszukiwawcza?
Wszystko zaczyna się od telefonu z Policji. Nasz koordynator zbiera szczegóły i uruchamia alarm w specjalnej aplikacji. Ratownicy – jako wolontariusze - deklarują swoją gotowość, po czym prywatnymi środkami transportu udają się na miejsce koncentracji.
Tam planowany jest podział terenu na sektory, a ratownicy w tzw. „szybkich trójkach” ruszają w teren. W działaniach wykorzystujemy również drony i quady. Po odnalezieniu osoby udzielamy pierwszej pomocy i czekamy na przyjazd Zespołu Ratownictwa Medycznego.
Co decyduje o powodzeniu akcji?
Ogromne znaczenie mają działania operacyjne Policji, ale także doświadczenie naszych planistów i profilerów, którzy potrafią przełożyć dane na skuteczne działania w terenie.
Czy współpraca służb i rodzin ma znaczenie?
Ogromne. To jeden z najważniejszych elementów wpływających na powodzenie akcji.
Jakim sprzętem dysponujecie i co jest kluczowe?
Dysponujemy dronem z kamerą termowizyjną, quadem, ambulansem. To sprzęt, który ratuje życie. Ale najważniejsze są serca i ludzie, którzy gotowi są działać bez względu na porę dnia i nocy — całkowicie wolontariacko.
Wszystkie te elementy są ważne, ale jeśli miałbym wskazać jeden kluczowy – byłby to dron.
Czy edukacja społeczna wpływa na skuteczność działań?
Zdecydowanie tak. Świadomość społeczna i walka z obojętnością przynoszą realne efekty.
Jakie są największe wyzwania dla takich grup jak Wasza?
Największym wyzwaniem jest pozyskiwanie sprzętu. Jako grupa non profit mamy ograniczone możliwości finansowe, a wsparcie instytucjonalne bywa niewystarczające - mimo ogromnego potencjału takich zespołów.
Jakie umiejętności są kluczowe w ratownictwie?
Logiczne myślenie, wytrwałość oraz umiejętność pracy zespołowej.
Co chcielibyście, aby społeczeństwo wiedziało o Waszej pracy?
Chcielibyśmy, aby społeczeństwo wiedziało, że praca grupy poszukiwawczo-ratowniczej to nie tylko akcje widoczne w mediach, ale przede wszystkim ogromne zaangażowanie i odpowiedzialność.