27 marca 2026

zabójstwo joanny tomczak - kryminalne historie polska

JOANNA TOMCZAK — ZATRZYMANA NIĆ

Projekt życia, którego nie zdążono doszyć

 

Nie wszystkie dramatyczne historie zaczynają się od kłótni czy krzyku.

Niektóre zaczynają się od obietnicy powrotu do domu o ustalonej godzinie.

-------------------------------------------------

Żagań — dojrzałe lato początku lat 90. XX w. Wieczorna ulewa zmienia plany paczki znajomych. Muzyka przenosi się z dyskoteki pod chmurką na prywatkę pod dach w mieszkaniu kolegi — Tadeusza przy ul. Spokojnej w dzielnicy Laski, na peryferiach miasta.

W tle tamtych czasów, tamtego wieczoru królują radiowe refreny, które dziś brzmią jak nostalgiczne echo, to utwory: Papa Dance, Kombi, T.Love, czy MC Hammera…

 

Tego samego dnia w Polsce zostaje wysłany pierwszy e-mail — z Krakowa do Kopenhagi. Dając symboliczny początek epoce, w której wiadomości zaczynają docierać szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

Lecz w Żaganiu jedna wiadomość utknie w ciszy na kolejne długie lata...

Joanna Tomczak ma niespełna 18 lat. Wychodzi wraz z koleżanką Ewą ok. 18:00 z domu swojej starszej siostry Liliany przy ul. Konopnickiej — pod opieką której pozostaje podczas nieobecności rodziców. Mieszkanie siostry od rodzinnego domu Joanny, w którym na co dzień mieszkała przy

ul. Szprotawskiej, dzieli około 2–3 kilometrów. Wychodzi z zamiarem powrotu około 23:00. 

Nie planuje nocy poza domem siostry. A przede wszystkim nie planuje zniknięcia.

 

Następnego dnia, w niedzielę – 18 sierpnia ma pomóc siostrze i szwagrowi przy tzw. małej gastronomii na polsko-niemieckim przejściu granicznym.

Doświadczenie w tej dziedzinie zdobyła już wcześniej, pracując jeszcze kilkanaście dni przed zaginięciem jako kelnerka w ośrodku wypoczynkowym w Niesulicach nad jeziorem Niesłysz pod Świebodzinem — tam, gdzie od pewnego czasu w sezonie wakacyjnym pracują jej rodzice.

Około 22:30 opuszcza prywatkę w towarzystwie kolegi Stanisława, który proponuje, że ją odprowadzi (jedna z wersji).

Droga powrotna do mieszkania siostry, to blisko 3 km — około 30 minut marszu. Spacer nie trwa długo — po kilkuset metrach oboje chronią się przed burzą i oberwaniem chmury pod drzewem przy ul. Lotników Alianckich. W rejonie tej ulicy znajduje się m.in. Muzeum Martyrologii Alianckich Jeńców Wojennych (od 2009 roku funkcjonujące pod nazwą „Muzeum Obozów Jenieckich” — zmiana uchwałą Rady Miasta) — informacja ta ma wyłącznie charakter lokalizacyjny.

Według części źródeł młodzi zatrzymali się pod drzewem w okolicy zakładu zajmującego się wytwarzaniem i szlifowaniem szkła ozdobnego oraz kryształów. Tam — zgodnie z relacjami — mieli pożegnać się po raz ostatni.

 

Inne przekazy wskazują, że Stanisław odprowadził Joannę znacznie dalej, do pierwszego przejazdu kolejowego przy ul. Kolejowej. Dalej — w kierunku 

mieszkania siostry — miała już iść sama.

To ostatnie miejsca, w których Joanna Tomczak widziana jest żywa. Widzieć miały ją jeszcze trzy inne osoby, które zeznawały w śledztwie.

Mężczyzna wraca na prywatkę. Jego alibi mają potwierdzić w późniejszych przesłuchaniach uczestnicy spotkania.

 

Od tej chwili wszystko, co wydarzyło się po zaginięciu Joanny — po godzinie „W” — staje się labiryntem:

czyjeś mieszkanie, 

czyjaś droga, 

mieszkanie Państwa Tomczaków splądrowane pod ich nieobecność,

czyjś samochód, 

czyjś list, 

jakiś las, 

kogoś anonimowa groźba telefoniczna…

któryś sąsiad.

 

Po latach pozostaje cienka — niczym pajęcza — nić: zeznania, wspomnienia, przeczucia matki Joanny — pani Stefanii — oraz pytania, które nigdy nie powinny milczeć.

W opowieści mitologii greckiej — nić Ariadny nie służy pokonaniu potwora — lecz odnalezieniu drogi powrotnej z labiryntu.

W historii Joanny — jak dotąd — potwór lub potwory nie mają potwierdzonych imion i nazwisk, a labirynt nie ma fizycznych ścian.  Tutaj tworzą go ludzie, ich pamięć lub bardziej „niepamięć” oraz nieuchronnie upływający czas.

Bo tutaj każde zeznanie jawi się być kawałkiem nici, a każde przemilczenie — jej zrywaniem. Dlatego tym tekstem wracamy do początku.

Gdy nadal nie ma winnych, a tym samym nie ma wyroku i zasądzonej sprawiedliwej kary, jedyną drogą służb pozostaje prowadzenie śledczej nici.

A rolą dziennikarzy, stowarzyszeń takich jak nasze oraz innych upoważnionych podmiotów — przypominanie i pisanie o tej historii kryminalnej, czyli niewypuszczanie tej nici z rąk, dopóki nie doprowadzi do szpulki.

Nie tylko po to, by — dzięki uważnej lekturze i być może wsparciu naszych anonimowych źródeł, Czytelników i mieszkańców regionu, 

w którym mieszkała i żyła Joanna — pomóc ujawnić służbom sprawcę lub sprawców, lecz także po to, by rodzina mogła wreszcie wyjść 

z labiryntu niewiedzy — z pamięcią o Joannie, z poczuciem sprawiedliwości 

i realnego działania prawa.

 

Sprawa zabójstwa Joanny Tomczak od kilku lat pozostaje w orbicie zainteresowań lubuskiego Archiwum X. Jednostki, która jak jedna z wielu w Polsce, powraca do niewyjaśnionych spraw, gdy pojawia się nadzieja pokładana w nowych możliwościach dowodowych: od nowoczesnych badań, przez ponowną analizę śladów, po przełamanie milczenia świadków.

To może oznaczać jedno: nic nie zostało zamknięte. A dla osób mających wiedzę o tamtej sierpniowej nocy — czas nie działa na ich korzyść.

Teksty takie jak ten nie ferują wyroków, ale mogą stać się także echem śladów pamięci — zapisanych, wszytych w duszę — z których może zrodzić się nadzieja, że sprawca lub sprawcy wyjdą z cienia, by zrzucić ciężar noszony od blisko 35 lat i rozpruć szew kłamstwa, zszyty 

w pośpiechu tamtej sierpniowej nocy.

O takich śladach przy wielu niewyjaśnionych sprawach kryminalnych opowiada twórca krakowskiego Archiwum X, Bogdan Michalec, nazywając je „śladami na duszy ludzkiej”.

 

I. PROJEKT

Każde szycie zaczyna się od projektu i przygotowania szablonu — to on nadaje materiałowi z belki pierwszy kształt, pierwszy krój.

Joanna Tomczak była na etapie projektowania własnego życia: jeszcze bez ostatecznych decyzji, jeszcze z miejscem na poprawki, na błędy i czas dojrzewania. Chciała się rozwijać, pracować, uniezależnić od rodziców.

To czas początku gospodarki wolnorynkowej w Polsce — wielu młodych ludzi decyduje się na własną działalność gospodarczą.

Joanna, mając fach w rękach, rozważała powołać do życia własny zakład krawiecki: maszyny, tkaniny, projektowanie, szycie, naprawy, przeróbki, dopasowywanie. Jej przyszłość miała być szablonem do obrysowania dorosłości i życia zawodowego.

Nie planowała zniknięcia.

Zostawiła swoje rzeczy na swoim miejscu — tak, jak robi się to tylko wtedy, gdy jest się pewnym powrotu o ustalonej porze.

 

II. SZABLON PRZYGOTOWANY PRZEZ KOGOŚ INNEGO

Przypomnijmy...

W wieczór 17 sierpnia 1991 r., około 22:30 Joanna wychodzi z imprezy z rówieśnikiem. Zatrzymują się pod drzewem przy wytwórni szkła lub przy pierwszym przejeździe kolejowym. To ostatnie miejsca, w których Joanna Tomczak widziana jest jeszcze żywa.

Mężczyzna wraca do towarzystwa. Joanna samotnie rusza w stronę centrum miasta.

Dalszy przebieg wydarzeń pozostaje nieustalony — są tylko hipotezy, spekulacje i śledztwa, które wznawiane kilka razy — nie przyniosły jak dotąd — efektu.

 

III. WYCINANIE

Gdy Joanna nie wróciła na noc, niepokój pojawił się szybko. Siostra przez kilka kwadransów czekała, próbując tłumaczyć to zwykłym zgubieniem rachuby czasu — nocą, alkoholem, młodością, znajomymi.

Z rana, 18 sierpnia zaczęła szukać sama, bez powiadamiania jeszcze Policji.

Najpierw Ewa — koleżanka.

Potem inni znajomi.

Wreszcie rówieśnik, który odprowadzał Joannę.

Nie było ciała.

Nie było miejsca zdarzenia.

Nie było dowodów przestępstwa.

I nie było jeszcze zgłoszenia. 

 

A jednak bardzo wcześnie padło pytanie na pytanie, które nie pasowało do tego etapu:

— Myśli pan, że ja ją zabiłem?

 

Pojawiło się z ust rówieśnika, zanim ktokolwiek oficjalnie mówił o zabójstwie.

W relacjach świadków — przede wszystkim Liliany, siostry Joanny — pojawiały się rysy: rówieśnik był podrapany na twarzy, w szoku, nie potrafił wyjaśnić szczegółów. Mało tego, podczas rozmowy z bliskimi Joanny — rozpłakał się.

Krążyły niedopowiedzenia i milczenie. Część świadków twierdziła później, że wywierano na nich presję, by o pewnych rzeczach nie mówić (kto ją wywierał — nie ustalono).

 

Od tej chwili śledztwo zaczęło wycinać kolejne elementy materiału dochodzeniowo-śledczego:

– byłego partnera Joanny

– osoby obecne na spotkaniu

– relacje towarzyskie

– wątek możliwej ciąży Joanny — sygnalizowany w niektórych źródłach — miał pojawić się także w zeznaniach. Informacja ta nie została potwierdzona w dostępnych komunikatach procesowych.

Sprawa formalnie pozostawała zaginięciem, lecz po kilku miesiącach konstrukcja  dochodzenia zaczynała przypominać postępowanie o zabójstwo.

 

IV. OSOBY OBJĘTE PODEJRZENIAMI

1) Stanisław Ł. — ostatni, który widział Joannę żywą. Rówieśnik Joanny, który odprowadzał ją po spotkaniu. Według jego relacji rozstali się wcześniej z powodu deszczu, a dziewczyna miała wracać sama. Do domu jednak nie dotarła.

 

Rodzina zwróciła na niego uwagę, ponieważ:

– był ostatnią osobą mającą z nią kontakt,

– po zaginięciu korzystał z samochodu pracodawcy,

– w aucie znajdowały się narzędzia i ślady ziemi.

 

Śledczy uznali, że to ciąg poszlak — brak jednak dowodu łączącego go bezpośrednio ze zbrodnią. Wersja wydarzeń nie została obalona, ale też nigdy nie została w pełni potwierdzona.

Podejrzenia: wynikające z okoliczności oraz faktu, że był ostatnią osobą mającą z nią kontakt.

 

2) Piotr G. — żołnierz z garnizonu w Żaganiu 

i tajemniczy list od niego znaleziony pomiędzy książkami w pokoju Joanny kilka miesięcy po jej zaginięciu. W jego treści pojawiła się niepokojąca wzmianka o długu, jaki rzekomo Joanna miała do spłaty wobec nadawcy listu.

Podczas przesłuchań żołnierz zaprzeczył znajomości z Joanną, twierdząc, że jej nie zna i nigdy się z nią nie spotkał.

Ta sprzeczność wzbudziła poważne wątpliwości, jednak nie znaleziono dowodu łączącego go z zabójstwem.

Podejrzenia: wynikające z relacji i możliwego konfliktu wskazanego w liście.

 

3) Roman S. — zazdrosny „były” partner.

Chłopak, z którym łączyła Joannę burzliwa relacja. Według części świadków bywał chorobliwie zazdrosny, kontrolujący i impulsywny. Bliscy wspominali, że w tym związku dochodziło do napięć i sytuacji o charakterze przemocowym.

Z relacji wynika, że Joanna szkicowała w swoim sercu i umyśle zakończenie tej relacji. Według jednych źródeł do rozstania miało dojść dzień przed zaginięciem. Inne wskazują na 31 lipca 1991 r., kiedy para wracała z Niesulic do Żagania — wówczas, w połowie drogi, Joanna miała w emocjach opuścić autobus, pozostawiając swoje bagaże, rzeczy osobiste oraz klucze do mieszkania chłopakowi.

Bliscy relacjonowali, że Roman potrafił ją śledzić i reagował impulsywnie, szczególnie w sytuacjach konfliktowych. Rozstanie miał przeżyć bardzo emocjonalnie.

Część źródeł podaje również, że na kilka dni przed 17 sierpnia, Joanna mogła spotkać się z Romanem, aby poinformować go o możliwej ciąży. Według innych relacji do takiego spotkania mogło dojść 17 sierpnia, o nieustalonej porze.

Motyw mógł mieć charakter osobisty — zazdrość i odrzucenie — lecz zabrakło dowodu procesowego.

Podejrzenia: możliwy impuls wynikający z zazdrości.

 

SYTUACJA, KONFLIKT, ZAZDROŚĆ 

trzema ścieżkami od blisko 35 lat śledczy próbują wyjść z labiryntu.

Nie można jednak wykluczyć, że rozważano również inne tropy. Na ostatniej trasie Joanny widywano ciemny samochód z mężczyznami, którzy w czasie zbliżonym do jej zaginięcia zaczepiali samotne kobiety. Dwa takie incydenty zostały potwierdzone w toku śledztwa.

Regułą bywa, że zabójca znajduje się w pierwszym tomie akt. Czasem jednak to dopiero początek drogi przez labirynt, prowadzącej do światełka na końcu tunelu.

 

V. SZYCIE NA FASTRYGĘ

Działania śledczych od lat przypominają fastrygę — tymczasowy ścieg, który próbuje utrzymać formę.

Szczególną uwagę zwrócono na samochód pożyczony 19 sierpnia od pracodawcy przez rówieśnika Joanny — osobę, która jako ostatnia widziała ją żywą. Pracodawca był właścicielem zakładu krawieckiego, w którym pracował Stanisław. Oficjalnym powodem pożyczenia pojazdu miało być przewiezienie schorowanej matki do szpitala w Zielonej Górze.

Tego samego dnia matka chłopaka — zaniepokojona brakiem kontaktu z synem od kilkunastu godzin — udała się do jego pracodawcy, próbując ustalić, gdzie przebywa jej syn. 

 

Tymczasem, samochód trafił do właściciela znacznie później, niż pierwotnie ustalono.

Zwrócono uwagę, że pojazd był: 

– uszkodzony,

– zabrudzony ziemią wewnątrz,

– z wyzerowanym licznikiem kilometrów,

– z pełnym bakiem paliwa.

 

To okoliczności, które w naturalny sposób wzbudziły zainteresowanie nie tylko organów ścigania, lecz przede wszystkim — bliskich Joanny.

Właściciel pojazdu zapytał wprost — sprawa zaginięcia Joanny rozeszła się już szeroko — czy w bagażniku przewożono ciało i jak naprawdę wygląda sytuacja.

Pytanie zostało odnotowane w dokumentacji.

Nieme — nie stało się jednak przedmiotem dalszych czynności.

Nie zostało wykorzystane.

Prawdopodobnie pozostało w aktach.

Zawieszone w próżni czasu. 

 

VI. MIEJSCE UKRYCIA — NICZYM PODWÓJNA PODSZEWKA

12 września 1992 roku, u schyłku lata, między Rusocicami a Mielnem około trzydziestu kilometrów od Żagania — w lesie — grzybiarz zauważył zwłoki w płytkim grobie, częściowo rozkopanym przez dziką zwierzynę leśną. 

Były one w zaawansowanym stadium rozkładu.

Sekcja zwłok stwierdziła:

– uduszenie

– złamanie kości gnykowej

– ślady kolankowania na klatce piersiowej ofiary (mostek)

– w niektórych źródłach medialnych pojawia się informacja o możliwej przemocy seksualnej, (jednak brak publicznie dostępnego potwierdzenia tej okoliczności w oficjalnych komunikatach)

– ciało młodej kobiety — odnaleziono w ubraniu i obuwiu przypominającym strój Joanny z dnia zaginięcia. Brakowało jednak biżuterii, którą nosiła na co dzień. Nie odnaleziono także kluczy do mieszkania siostry. Można jedynie hipotetycznie rozważać, czy brak tych elementów miał dla sprawcy bądź sprawców jakiekolwiek znaczenie symboliczne lub psychologiczne, czy też był zwyczajnym przypadkiem — brak jednak dowodów, które pozwalałyby to jednoznacznie potwierdzić. 

 

Nie doszło wówczas do formalnej identyfikacji przez rodzinę. Przeprowadzona superprojekcja czaszki po kilku miesiącach jednoznacznie wskazała na Joannę. Szczątki pochowano jednak jako NN. Rodzina odwiedzała ten grób — choć nie była gotowa przyjąć, że to miejsce spoczynku Joanny.

Las stał się miejscem ukrycia, a ziemia przyjęła ciało na ponad rok. Przez blisko 35 lat nie oddała jeszcze odpowiedzi na pytanie, kto i dlaczego pozbawił Joannę życia.

Z perspektywy czasu można postawić pytanie, czy zabezpieczenie ziemi z samochodu (…) mogłoby wnieść istotne ustalenia.Porównanie jej z próbką z miejsca odnalezienia ciała mogłoby mieć znaczenie dowodowe.

Dziś wydaje się to proste. 

Wtedy — nikt jeszcze nie wiedział, które ślady okażą się najważniejsze.

Dlatego tak ogromne znaczenie ma zabezpieczanie wszelkich materiałów — zarówno z miejsca odnalezienia, jak i z innych przestrzeni mogących mieć związek ze zbrodnią. Ślady pozostawione na przyszłość potrafią po latach powiedzieć więcej niż ludzkie wspomnienia.

A palinolog sądowy, gdyby tylko istniały odpowiednio zabezpieczone próbki, miałby w tej sprawie wiele do powiedzenia, w zasadzie do potwierdzenia lub zaprzeczenia jednej z hipotez śledczych, jednej z dróg wyjścia z labiryntu niewiedzy.

(Palinolog to specjalista badający pyłki roślin i zarodniki, które pozostają na ubraniach, przedmiotach i w glebie. W kryminalistyce potrafi dzięki nim wskazać, gdzie ktoś przebywał lub czy ciało zostało przeniesione z innego miejsca).

 

VII. POPRAWKI, KTÓRYCH NIE DOKONANO

Po latach, w 2006 r. na prośbę rodziny Joanny przeprowadzono ekshumację NN. Badania DNA w 100% potwierdziły tożsamość — to była Joanna.

Krótko potem mama Joanny odebrała telefon z pogróżkami wobec pozostałych córek, inne źródła mówią o córce. Nigdy nie ustalono, kto dzwonił. Udało się jedynie ustalić, że telefon wykonano spoza województwa lubuskiego — z budki telefonicznej.

Podczas prowadzonego na własną rękę prywatnego śledztwa, do rodziny Joanny zgłosił się świadek (sąsiad), twierdził, że widział wynoszenie ciała z mieszkania państwa Tomczaków przy ul. Szprotawskiej, pod ich nieobecność, gdy pracowali w ośrodku wczasowym. Milczał przez lata, ponieważ ktoś — do dziś nie wiadomo kto — wywierał na niego naciski. Mężczyzna podobno na wiele lat musiał opuścić Żagań.

 

VIII. OSTATNIA PRZYMIARKA

Ojciec Joanny — Jerzy Tomczak zmarł w 2020 r., nie doczekawszy prawdy.

Joanna nie zaginęła tylko w jednym miejscu.

Zaginęła też w procesie wykrywczym, który został przerywany, umarzany, wznawiany — a każda przerwa osłabiała tylko jego ciągłość.

Dlaczego w tym tekście zastosowano metaforę procesu krawieckiego?

Bo opisuje ona procedury urzędowe — śledztwa, decyzje, zaniechania i przerwane ciągi odpowiedzialności — które miały doprowadzić do prawdy, a które na kolejnych etapach i przez kolejne lata — jak dotąd nie przyniosły przełomu.

Metafora została osadzona w życiorysie Joanny: krawiectwo było jej pasją i jednym z jej planów życiowych. Jej funkcją jest przeniesienie ciężaru narracji z tabloidowej sensacji na odpowiedzialność oraz pokazanie, że prawda — jak źle zszyty materiał — nie znika, lecz z czasem może pęknąć i rozejść się 

w najsłabszym miejscu, w najmniej spodziewanym momencie.

Dla sprawcy — lub sprawców — może to oznaczać jedno, że szew, który miał pozostać niewidoczny, z czasem zacznie się pruć.

---------------------------------------------

ZABÓJSTWO JOANNY TOMCZAK 

W przypadku posiadania jakichkolwiek informacji prosimy o pilny kontakt z policją (możliwy anonimowo).

1) Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie Wielkopolskim:

Adres: ul. Kwiatowa 10, 66-400 Gorzów Wielkopolski

Centrala: 47 791 19 00 

Dyżurny: 47 79 111 11 

E-mail dyżurnego: dyzurny@go.policja.gov.pl 

E-mail ogólny / sekretariat: kwpgorzow@go.policja.gov.pl 

 

Dodatkowe wydziały (telefony operacyjne):

Wydział Kryminalny: 47 791 1770 

Wydział Dochodzeniowo-Śledczy: 47 791 1060 

 

2) Komenda Powiatowa Policji w Żaganiu:

• Adres: ul. Nowogródzka 1, 68-100 Żagań 

• Sekretariat / centrala: 47 79 37 200 

• Dyżurny: 47 79 37 211 / 47 79 37 212

• E-mail ogólny: sekretariat.kpp_zagan@go.policja.gov.pl 

• E-mail sprawy pilne / dyżurny: dyzurny.kpp_zagan@go.policja.gov.pl

 

Lub skontaktuj się z nami:

e-mail: kontakt@zaginienislademnadziei.pl

strona internetowa: www.zaginienislademnadziei.pl

Bądź 

• poprzez wiadomość prywatną na stronie FB Zaginieni Śladem Nadziei

 

Gwarantujemy anonimowość!

----------------------------------------------

Materiały źródłowe:
 
1991 – Wikipedia, wolna encyklopedia
1991 w muzyce – Wikipedia, wolna encyklopedia
Muzeum Obozow Jenieckich w Żaganiu.
* Teren dawnego obozu Stalag Luft III w Żaganiu jest objęty działalnością muzealną od 1971 roku (w 1991 r. funkcjonowało tam muzeum pod ówczesną nazwą Muzeum Martyrologii Alianckich Jeńców Wojennych; obecna nazwa: Muzeum Obozów Jenieckich)
Joasia wyszła z domówki i zniknęła — jej ciało znaleziono po roku – Onet
Morderstwo sprzed 27 lat — intensywne czynności policjantów z „Archiwum X” – Policja Lubuska
Brutalny gwałt i Morderstwo 18-latki – Gazeta Lubuska
Sierpniowej burzliwej nocy. Joanna Tomczak — (podcast) Piąte: Nie zabijaj / Justyna Mazur-Kudelska
Źródła fotografii:
Lubuska Policja

Polityka prywatności

O nas

kontakt@zaginienislademnadziei.pl

+48 609 750 887

Obserwuj nas!

Kontakt

Zgłoś zaginięcie

Jak postępować?

Strona główna

Jesteśmy organizacją pozarządową,
która pomaga bliskim osób zaginionych.

NAWIGACJA

BRAND + WEBSITE DESIGN BY NULI DESIGN

a man holding a white and black remote control flying a white and black remote control